Żelazna 66

Dzisiejsze popołudnie poświęcimy ulicy Żelaznej. Mirów to osiedle przebiegające przez dwie dzielnice :Wolę i Śródmieście. Pierwotnie należał do dawnej jurydyki Wielopole, a nazwa osiedla związana jest z dowódcą regimentu Gwardii Konnej Koronnej (zwanej Mirowską) i szkockim generałem, twórcą koszar mirowskich, Wilhelmem Mierem. Osiedle wyznaczają ulice Aleja Solidarności, Orla, Elektroalna, Chłodna i Żelazna.

Ta ostatnia posiada długą, ale niestety smutną historię. Obecnie biegnie od Alej, przy wiadukcie kolejowym, a kończy się u wylotu ulicy Nowolipki. Długość jej wynosi niecałe dwa kilometry,a samo powstanie datowane jest na drugą połowę XVII wieku. Kolejny natomiast jej odcinek powstał na początku XVIII wieku. W kolejnych etapach istnienia ulica została uregulowana.w 1770 roku uporządkowano jej bieg wówczas także otrzymała obecną nazwę . Nazwa została zapożyczona od Karczmy Żelaznej, która w XVIII wieku znajdowała się na skrzyżowaniu obecnych ulic Siennej i Twardej. W czasie okupacji ulica Zelazna znalazła się w granicach getta. Interesujący nas budynek nosi adres Żelazna 66. To kamienica, którą wzniesiona jeszcze przed wybuchem I wojny światowej pomiędzy 1910 a 1911 rokiem, już w roku po zakupie działki. Została zaprojektowana przez Henryka Stifelmana. Pierwszym właścicielem nieruchomości był Haim Kielmanowicz Gerkowicz (podobnie jak przylegającego do tej kamienicy domu o numerze Krochmalna 46). Odnaleźliśmy informację, że Gerkowicz, że był także właścicielem kamienicy na ul. Jagiellońskiej.

Sama ulica przed wojną miała wielkomiejski wygląd, więc ta kamienica idealnie wkomponowala się w jej charakter. Nieruchomość ta jest narożnym, trzypiętrowym budynkiem przy skrzyżowaniu z ulicą Krochmalną. To co ją przede wszystkim wyróżnia to sam narożnik, który umieszczony został w wykuszu. Na szczególną uwagę zasługuje przejazd bramny. Na jego ścianach znajduje się piękna ceramika . Oryginalne płytki w kolorze niebiesko - czarnym z delikatnymi wzorami widoczne są przez kratę bramy . Z bliska można dostrzec, że ozdobione zostały dwoma rodzajami wzorów na dwóch wysokościach. Z pierwotnego wystroju niewiele się zachowało. W części górnej bramy widoczne są oryginalne konsole. Sama brama jest wtórna i została wymieniona już po wojnie. Elewacja w czasach swojej świetności posiadała zdobienia. Zarówno parter jak i wyższe kondygnace wykończone zostały boniowaniem, czyli zastosowanie dekoracyjnej techniki zdobienia budynku znanej już w starożytnym Rzymie. Obecnie jest skuta i pozbawiona swej dawnej elegancji. Balkony od strony ulicy Żelaznej umieszczone zostały na drugiej osi - na każdej z kondygnacji powyżej przyziemia.

Uwagę zwracają także ozdobne barierki balkonów, których część zachowała się do dzisiaj. Od strony ulicy Krochmalnej budynek posiada 6 osi, a balkony umieszczone zostały na przedostatniej nich. Z tej strony widoczny jest także jednoosiowy ryzalit klatki schodowej z otworami okiennymi o wiele większymi, niż tymi które zastosowano do wyposażenia całej kamienicy . Drugie wejście do kamienicy znajdowało się w bramie na prawo. Budynek zwieńczony został ozdobnym gzymsem. Od strony ulicy Żelaznej na bocznej elewacji umieszczony został dziś nieczytelny już napise, przypominający nieco swym kształtem inicjały.

Pierwotny układ kamienicy od strony podwórza był nieco inny. Dziś brakuje jednej z oficyny z adresu Krochmalna 46. Na podwórzu znajdował się kiedyś ozdobny, żeliwny zdrój. Obecnie budynek wyłączony jest z użytkowania i niestety z roku na rok niszczeje. Parter kamienicy wypełnialy kiedyś lokale o charakterze użytkowym. Duże witryny sklepowe zostały później częściowo zamurowane, podobnie jak wejście do klatki scgosowej od strony ulicy Krochmalnej.

W przedwojennej książce adresowej odnaleźliśmy informację, że znajdowaly się tutaj: Mydlarnia Janiny Bajdy, Wytwórnia ubrań sportowych Em-Zet, pracownia tapicerska, Drukarnia Kometa. Po wojnie natomiast pod tym adresem znajdowaly się: sklep z kosmetykami, zegarmistrz, a na rogu ulokowany był sklep ze szczotkami i pędzlami.

I na koniec - wisienka na torcie. Jednym z jej przedwojennych mieszkańców był Mieczysław Wajnberg (1919-1996). Urodził się właśnie w tej kamienicy i tu spędził swoje dzieciństwo i młodość. Jego ojciec Samuel był muzykiem i pracował w teatrze. Z domu rodzinnego, Mieczysław Wajnberg wyniósł tradycje i zdolności artystyczne. Ojciec kierował ponadto zespołem muzycznym w znanym, przedwojennym żydowskim Teatrze Scala (ul. Dzielna 1). W obrębie getta był to jeden z najbardziej znanych żydowskich teatrów. Kierował ponadto działem muzycznym w filmie fonograficznejj Syrena Rekord (ul .Chmielna 66). Mieczysław Wajnberg towarzyszył ojcu w próbach. Znał więc od kulis artystyczny światek i scenę. Uczył się w Konserwatorium w Warszawie. Tak jak ojciec pracował w teatrach rewiowych i na dancingach. Wybuch II wojny światowej zastał go w Warszawie. Udało mu się jednak jeszcze w tym samym roku uciec do Białorusi, w której spędził dwa lata. Następnie z Mińska wyjechał do Taszkientu i w 1943 roku wraz z żoną wyjechał kolejny raz, tym razem do Moskwy. I tam mieszkał, pracował aż do swojej śmierci. Na swoim muzycznym koncie miał wiele utworów. Jeszcze przed ucieczką z kraju skomponował muzykę do przedwojennej komedii pt :"Fredek uszczęśliwia świat". Był autorem symfonii, koncertów solowych, sonat fortepianiowych i kantat. Komponował także muzykę do oper, a w celach zarobkowych muzykę do filmów, zarówno tych fabularnych jak i animowanych. Wajnberg nazywany jest artystą o potrójnej tożsamości. Niegdyś zapomiany, dziś wraca do łask i staje się "modny". Jego muzyki będziecie Państwo na pewno mogli posłuchać w ramach tegorocznego festiwalu WarszeMuzik.

Aleksandra Stefaniak "Historia Warszawy Cegłą Pisana"

Chłodna 20

Przenieśmy się na Chłodną 20. Tutaj na posesji o numerze hipotecznym 770 w latach 1819-1820 zostaje wybudowana nieduża kamienica, której właścicielem był właśnie Pan W. Kijok. Przejazd bramny posiadał wjazd o półokrągłym wykończeniu. Parter w całości wypełniły lokale użytkowe. Witryny sklepowe były duże i zaoaptrzone w drewniane okiennice. Nad przejazdem, na wysokości ostatniej kondygnacji został umieszczony zegar. Do zabudowań przynależały także murowane oficyny i drewniane, stare zabudowania.
Następnie, na ich miejscu tuż przed wybuchem I wojny światowej, w latach 1912-1913 powstaje nowa, sześciokondygnacyjna kamienica wraz z oficynami, tworząc układ dwóch, zamkniętych podworek. Autorem projektu jest znana nam już dobrze spółka architektoniczna Panów J.N. Czerwińskiego oraz W. Heppena. Budynek posiada 6 osi. Jego cechą charakterystyczną było efektowne, rozfalowanie zwieńczenia fasady, zastosowane do dekoracji budynku frontowego. Jej styl można określić jako wczesny modernizm, który połączony został z elementami neobaroku i neoklasycyzmu. Ciekawym rozwiązaniem jest także zastosowanie dwukondygnacyjnego boniowania cokołu, który dźwiga górną część fasady. Kamienica została bardzo bogato ozdobiona elementami dekoratorsko-sztukatorskimi. Zastosowanie zdobień w postaci lizen czy medialonów nadaje jej eleganckiego sznytu. Na osi fasady umieszczona jest tarcza zegara. Umocowana została w oprawie sztukatorskiej. Niestety w wyniku zniszczeń w czasie Powstania Warszawskiego budynek został po wojnie obniżony o jedno piętro. Ozdobne zdobienie kamienicy nie pojawiło się po rozebraniu najwyższej kondygnacji. Przedbramię w budynku frontowym zostało zaoaptrzone w otwory drzwiowe do sklepów, które znajdowaly się po obydwu jego stronach. Dziś także znajdujące się tu pomieszczenia , które spełniają funkcje lokali użytkowych. Wejścia do nich zostały wyposażone w ozdobne supraporty ozdobione naczółkami oraz girlandami. Na pierwsze podwórze prowadzą nas ciężkie, trójskrzydlowe drzwi, przeszklone od połowy małymi szybami. Mniej więcej po środku przejazdu bramnego umieszczono wejście do głównej klatki schodowej. Prowadzi do niej pięć schodków. Zostaly one wykonane z szarego marmuru, udekorowanego błyszczącymi żyłkami. Wejście do klatki poparte zostało parą dekoracyjnych kolumn.
Mamy przez chwilę wrażenie, że trafiamy do innego świata. Niestety rozczarowanie przychodzi po wejściu na podwórze. Stare, zmurszale mury akurat w tym wypadku nie nadają kamienicy dodatkowego uroku.
Trzeba jeszcze dodać, że w elewacji zewnątrznej sześcioosiową kondygnację przyziemia w całości wypełniły sklepy, a przejazd bramny znalazł się na piątej osi. Okna pierwszego piętra, wszystkie zamknięte łagodnym łukiem, na skrajnych osiach zaopatrzono w balkony o murowanych balustradach, wsparte na niewielkich kroksztynach. Oś trzecia i czwarta otrzymały balkon zdwojony, ze zwornikiem w postaci medalionu ozdobionego girlandami. Podobny detal ozdobił znacznie masywniejsze wykusze dźwigające kroksztyny wspierające wykusze biegnące od drugiego piętra wzwyż, a będące często używanym rozwiązaniem stosowanym przez duet architektoniczny Heppen - Czerwiński. Architekci nadali im wertykalny charakter, podkreślając to lizenami. Między wykuszami znalazły się dwie osie, ujęte również lizenami, na wysokości czwartego piętra - zdwojonymi kolumienkami.
Pod nimi, na wysokości pierwszego piętra znalazł się właśnie wspomniany wcześniej, niezwykle ciekawy łącznik obu wykuszy, cytujący niejako zegar z istniejącego tu wcześniej budynku, jednak w bardzo ozdobnej oprawie z wiciami akantu i girlandami. Nad zegarem umieszczono męską maskę, być może jako alegoryczne przedstawienie czasu. 
Po bokach, u podstawy wykuszy, znalazły się rzeźby o trudnej do odczytania symbolice alegorycznej. Kazda przedstawia parę nagich dzieci dzierżących rzeźbiony biust i obraz z medalionem, narzędzia rolnicze - kosa i grabie, trzecią, gdzie postać stojąca na przerzucone przez ramię okrycie, i ostatnia, w całości rekonstruowana - dziecko czytające i trzymające zwój papieru. Być może rzeźby odnoszą się do sztuk lub pór roku - to nie jest w pełni jasne.
Przed wojną w budynku frontowym znajdowala się winda. Po wojnie szyb zlikwidowano, a w miejscu windy powstały lazienki dla mieszkańców budynku. 
Kamienica pod numerem 20 nazywana bywa Kamienicą pod Zegarem, a kiedyś także Białym Domem. Oficyny nie prezentują już tak okazalego stanu. W 1939 roku jej właścicielem był Zygmunt Lewy, a w czasie II wojny światowej kamienica znalazla się w granicach getta. 
Przed wojną wśród lokali użytkowych pod tym adresem znajdowaly się:
-hurtowa sprzedaż sody od producenta SOL-VAX.
-sprzedaż produktów naftowych i chemicznych St. Filipowski
-zakład fotograficzny Foto-Hollywood prowadzony przez Z. Wypustka
Po wojnie natomiast w przyziemiu znajdowaly się sklep spożywczy oraz pracownia cholewkarska. 
Przed wojną jednym z mieszkańców kamienicy był prezes Judentratu Adam Czerniaków, a na piątym piętrze (tym nie istniejącym) jMarian Kister - współzaołożyciel (z Melchiorem Wańkowiczem) wydawnictwa Rój, odpowiedzialnego m.in. za wydanie m.in. "Kariery Nikodema Dyzmy" czy odkycie autorki "Dziewcząt z Nowolipek". Z ciekawostek na koniec dodajmy, że w drugim podwórzu zachowała się żeliwna obudowa ujęcia wody z głową lwa. Kamienica w 2005 roku została wpisana do rejestru zabytków.

Aleksandra Stefaniak "Historia Warszawy Cegłą Pisana"

Pańska 100

Ulica Pańska swoją nazwę otrzymała w 1770 r. Nazwa pochodzi od godności właściciciela jurydyki Bielino, marszałka Franciszka Bielińskiego. Posiadał on także swoje majątki w Otwocku i Radzyminie. Ulica nosiła także nazwa Nowa a później Wspaniała. W 1784 r.,stały tu już 4 domy murowane, 63 drewniane i jeden młyn. 
Nas interesuje dziś adres ul. Pańska 100. Wlascicielem kamienicy była prywatna firma Własność (nr hipoteczny 1237), Została wybudowana na początku XX wieku, około 1910 R. Na powstanie tej kamienicy złożyło się 22 akcjonariuszy, z czego 17 należało do Kolei Warszawsko - Wiedeńskiej. Kamienica jest zamieszkała, możemy zobaczyć drewnianą klatkę schodową, w miarę dobrze zachowaną posadzkę (płytki Marywil) , wysokie na prawie 4 metry wejścia do mieszkań. A na zewnątrz elewacji zachowały się ślady po kulach Niestety sama kamienica jest w fatalnym stanie. 
W starej książce telefonicznej pod tym adresem odnalazłam firmę Beyer i S-ka, była to firma zajmująca się sprzedażą artykułów malarskich między innymi farb czy narzędzi.
Pańska 100 to adres zamieszkania wybitnego polskiego artysty Wiesława Michnikowskiego. 
Urodził się właśnie na Mirowie, w dniu 03.06.1922r w kamienicy przy ul. Pańskiej 100. Wraz z rodziną mieszkał tu na 3 piętrze pod nr 37 aż do wybuchu Powstania Warszawskiego. Ten znany aktor teatralny i filmowy, a także artysta kabaretowy uczęszczał także do pobliskiego, III gimnazjum im. gen. J. Sowińskiego przy ul. Rogalińskiej. Pan Michnikowski w książce wywiad rzeka wspomina, że uczniowie mieli do dyspozycji obserwatorium astronomiczne do , a przed budynkiem mogli hodować rośliny i uprawiać warzywa. Większości z Państwa kojarzy na pewno Pana Michnikowskiego z Kabaretu Starszych Panów, Kabaretu Dudek, filmów Hallo Szpicbródka, Gangsterzy i filantropi, Seksmisja, Czterej pancerni i pies. A młodsze pokolenie powinno kojarzyć głos aktora, który użyczył postaci Papy Smerfa.

Aleksandra Stefaniak "Historia Warszawy Cegłą Pisana"

https://www.facebook.com/Historia-Warszawy-ceg%C5%82%C4%85-pisana-1372066239574007

Waliców 12

Ulica Waliców znajduje się na Mirowie. Jej nazwa oficjalnie została nadana w 1770 roku i pochodzi od dóbr ziemskich, jakie w tej okolicy posiadał wojewoda rawski, Bazyli Walicki. Początek rodów Waliców sięga XV wieku. Pan Walicki był człowiekiem, który propagowal reformy, zwolennikiem zmian. Był właścicielem miasta Mogielnica, fundatorem kościoła, zasłużonym w zakresie proponowania zmian urbanistycznych i ustrojowych dla Warszawy. Zaliczal się do zwolennikow króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Waliców, dawniej Walicowo było osadą założoną na obecnej Woli. W pobliżu istniał folwark starowloscianski (rejon ulic Chłodnej, Żelaznej, Grzybowskiej i Ciepłej). B. Walicki objął tu wieczystą dzierżawę w 1763 roku . Nastepnie działkę podzielono na 30 parceli i w 1784 roku otrzymały one numerację, a kilka lat później zostały włączone do granic Warszawy. Zanim ulica została zabudowana kamienicami około 1870 w pobliżu istniały także cegielnia, browary, Ogrody Ulrichów oraz dworki. Na parceli pod adresem Waliców 12 ( numer hipoteczny 6754) przed wybudowaniem kamienicy istniał browar. Była to firma dwóch współwłaścicieli : A. Rawickiego oraz M. Pacholdera. Browar nosił nazwę Warszawska Slodownia i zatrudnial 20 robotników. Kapitał zakładowy wynosił 20 tysięcy rubli.
Przejdźmy teraz do opisu samej kamienicy.
To zabudowania , które powstały jeszcze przed pierwszą wojną światową, prawdopodobną datą ich powstania mogą być lata 1912-1914 . Na działce przypominającej kwadrat powstała kamienica frotnowa wraz z dwoma bocznymi i jedną poprzeczną oficyną. 
Adres Waliców 12 to środkowy budynek wśród zwartej zabudowy tej części ulicy - pośród dwóch ostańców, które znajdowaly się w granicach getta. Razem z numerami 10 i 14 są żywym świadectwem minionej historii, która mamy nadzieję jest w naszych sercach i umysłach. Realizatorami budowlanymi tego projektu była Spółka Budowy Domów "Mieszkanie własne" firmy A. Ehrenberg, H. Zand, I. Koń, M. Jung ach i Ch. Zlotnicki w Warszawie. Do wybuchu II wojny światowej wielokrotnie zmieniała właścicieli. Ostatnimi odnotowanymi przedwojennymi właścicielami tej nieruchomości byli Hersz Aszkenejzer oraz Gitla Gruenberg. Budynek frontowy posiada kondygnacji 6 kondygnacji. W części zewnętrznej odnajdujemy inny układ osiowy na wysokości pierwszego piętra, a inny na wyższych kondygnacjach. Przejazd bramny znajduje się na pierwszej osi. Zarówno od strony elewacji frontowej jak od strony podwórza w budynku głównym znajdowały sie balkony. Niestety nie zachowały się oryginalne barierki. Do budynku przylega mała parterowa nieruchomość posiadająca wyraźne cechy lokalu użytkowego. W samym przejeździe tak jak w obrębie elewacji zewnętrznej nie zachowało się wiele z jego pierwotnego wystroju. Po przejściu przez wtórną, metalową kratę natrafiamy na stare wąskie i zdobione drewniane odrzwia. Na prawo natomiast zachowała się za pewne dawna tablica z listą lokatorów ozdobiona niewielką rozetką w jej górnej partii. Poza tym przejazd nie posiada żadnych sztukaterii czy ozdobnej posadzki. Po wejściu na zamknięte podwórze, stanowiące przykład typowej, przedwojennej studni widzimy ogromne metalowe podpory służące wzmocnieniu osłabionej konstrukcji zabudowań. Ze względów bezpieczeństwa mieszkańcy tej kamienicy już dawno zostali przeniesieni do innych lokali. Kiedy byliśmy tutaj prawie rok temu na jednym z koncertów organizowanych w, ramach Warszemuzik podwórko nie stanowiło zagrożenia budowlanego. Muzyka dawnych klasyków brzmiała tu przepięknie ze względu na niepowtarzalny klimat samego otoczenia i kunszt wykonawców. Zapraszamy Państwa do obejrzenia zdjęć z wnętrza opuszczonej kamienicy. Na klatce schodowej zachowała się drewniana stolarka : drzwi, okien, stopni, podestów i barierek. Tuż za drzwiami wejściowymi natrafiamy na fragmenty oryginalnych płytek podłogowych, ułożonych w biało - czarną szachownicę. Nad wejściami do lokali zachowały się także stare metalowe tabliczki z numerami mieszkań. Na wyższych kondygnacjach klatki schodowej widoczne są wzmocnienie stropów wykonane z kolejowych szyb. W niektórych lokalach zachowały się stare, żeliwne zlewy, piece kaflowe i bufety kuchenne.

Obecnie, mimo iż do czerwca 2018 roku zabudowania znajdują się w rejestrze zabytków, to stan ich jest fatalny. Sypiący się tynk, zmurszale schody, wszechobecna wilgoć nie wróżą nic dobrego. Kolejnym z zabezpieczeń zastosowanych przy Waliców 12 są drewniane wzmocnienia stropów w lokalach mieszkalnych na wyższych kondygnacjach. Cała nieruchomość znajduje się jednak w bardzo złym stanie.
W starych taryfach adresowych, odnaleźliśmy informację o lokalach użytkowych znajdujących się pod tym adresem Mieściły się tutaj między innymi : zakład malarski -remonty lokali i domów Salomona Epszteina oraz Piekarnia Rogoża W i S-ka. 
W czasie II wojny światowej, już w 1939 roku budynek został uszkodzony, a następnie już w czasie samej okupacji Warszawy znalazł się w granicach getta. Na podwórku stoi jeszcze stara kapliczka, za pewne powstała już po przesiedleniu stąd jej żydowskich mieszkańców. W wolnej chwili polecamy Państwa uwadze spacer w tę okolicę. Podwórko typu studnia i sama kamienica podparta metalowymi prętami robiły wrażenie na odwiedzających to miejsce, niestety jednak ze względów bezpieczeństwa podwórko nie jest już udostępniane.

Aleksandra Stefaniak "Historia Warszawy Cegłą Pisana"

https://www.facebook.com/Historia-Warszawy-ceg%C5%82%C4%85-pisana-1372066239574007

Chłodna 41

Budynek, który powstał na Mirowie, na ulicy Chłodnej 41 został wzniesiony także przez M. Gurewicza i następnie odsprzedany też tej samej firmie. Było to Towarzystwo Akcyjne Fabryki Lamp - Bracia Brunner Schneider i R. Ditmar. Firma powstała w 1879 roku. Zakład produkowal lampy naftowe, gazowe, elektryczne, palniki i różnego rodzaju kuchenki i piecyki gazowe oraz wyroby z aluminium i innych metali. Zatrudniał kilkuset robotników. Początkowo miał swoją siedzibę właśnie na Woli. Później przeniósł się na Pragę. Na posesji pod numerem Chłodna 43 znajdowała się fabryka. Zakład posiadał także dwa sklepy : jeden na ulicy Nowo-Jasnej 6 oraz drugi na Trębackiej 15. W czasie I wojny światowej urządzenia i maszyny zostały wywieziono do Rosji. W 1929 roku stał się własnością firmy Metallamp. W okresie dwudziestolecia międzywojennego i kryzysu na rynku krajowym, był skromnym dostawcą lampek służbowych na potrzeby policji, wojska i kolei. 
Na posesji o numerze hipotecznym 919 w połowie XIX czyli na Chłodnej 43, jako pierwsza powstała dwukondygnacyjna kamienica ze spadzistym dachem i przejazdem bramnym, umiejscowionym na czwartej osi. Następnie w drugiej połowie XIX wieku działka została zabudowana od strony ulicy Wroniej 56. Powstał narożny, dwupiętrowy budynek oraz część fabryczna. Obok na sąsiedniej posesji Chłodna 41 w pierwszej połowie XX wieku (1912-1913) powstała bardzo ciekawa pod względem architektonicznym, kamienica. Podobnie jak budynek przy Strzeleckiej 46 (dawniej Strzelecka 48), nieruchomość na działce o numerze hipotecznym 920, tak jak wspomnieliśmy na początku, została wybudowana dla Pana Gurewicza. Był on jednym z dyrektorów tej fabryki, a po pewnym czasie został także jej wyłącznym dystrybutorem. 
Zabudowania na działce Chłodna 41 składają się z budynku frontowego i dwóch bocznych oficyn. Nieruchomość tworzy jedno półotwarte podwórko. Kamienica frontowa pierwotnie posiadała 7 kondygnacji. Wszystkie lokale parteru otrzymały handlowo - usługowy charakter, zaś przejazd bramny umieścowiono na drugiej osi. Parter i pierwsze piętro ozdobilo boniowanie płytowe. Na wyższych kondygnacjach uwagę zwracamy detale sztukarskie czyli maski i girlandy umiescozne w podokiennych płycinach. Niezwykle efektownie skomponowana kiedyś sześcioosiowa fasada na wysokości drugiego piętra została ozdobiona wykuszami. Okna w nich umieszczone wyróżniało półkoliste zamknięcie. Zdwojony wykusz trzeciej i czwartej osi dodatkowo wspiera dwa niewielkie trojboczne wykusze, pierwotnie zwieńczone balkonem. Nad najwyższą kondygnacją znajdował się gzyms przechodzący w półkolisty szczyt. Pierwsza i szósta oś posiadały formę mansardy. Uwagę zwracają okna, które posiadają różnorodne kształty au formę.
W 1939 roku nieruchomość była własnością Sary Erlich. W czasie II wojny światowej budynek znajdował się w granicach getta, o czym przypomina tablica umieszczona na budynku. 
W czasie Powstania Warszawskiego kamienica została zniszczona i spalona. Posiadała ogniotrwale stropy i została przez Biuro Odbudowy Stolicy zakwalifikowana do odbudowy. Obecnie jej wygląd zewnętrzny odbiega nieco od jej pierwotnego . Po wojnie kamienica została obniżona o jedno piętro, pozbawiona szczytu oraz poddasza w łamanym dachu a także pozbawiona wystroju fasady. 
W przejeździe bramnym zachowała się oryginalna, żółta terakota, która została ułożona z drobnych kwadracików. Na klatce schodowej budynku frontowego znajduja się : lastrykowe schody zaopatrzone w kutą balustradę oraz dawna terokata zachowana na podestach schodów. Oficyny boczne są o wiele skormniejsze. Te zaopatrzone zostały w klatki schodowe z drewnianymi schodami i z, takimi samymi balustradami. 
Przed wojną w kamienicy w przyziemiu znajdowaly się : Cukiernia Udziałowa, sprzedaż rowerów i części do nich prowadzona przez Jana Kwapisza oraz siedziba Robotniczego Klubu Sportowego Przedświt.

Aleksandra Stefaniak "Historia Warszawy Cegłą Pisana"

https://www.facebook.com/Historia-Warszawy-ceg%C5%82%C4%85-pisana-1372066239574007